ALE JESTEM NA SIEBIE WŚCIEKŁA!
PO PROSTU NIE WIERZE!
Wczoraj postanowiłam, że dla odmiany zrobię Killera. Pot lał się niemiłosiernie. Jako że to był mój pierwszy raz, robiłam dużo przystanków. Ciężko było, ale radość na koniec była tak wielka, że postanowiłam zrobić go ponownie-dzisiaj. Dochodząc do 25 minuty, padłam i nie mogłam wstać. Na prawdę chciałam kontynuować, ale moje ciało odmawiało posłuszeństwa. Po co w ogóle brałam się za tego Killera, powinnam robić Skalpel i wszystko byłoby dobrze. Zrobiłabym elegancki trening i byłabym szczęśliwa, a teraz jestem wściekła i smutna! Jeden dzień zaprzepaszczony. WRR
Adios!